- Wpisów: 16
- Średnio co: 42 dni
- Ostatni wpis: 1 rok temu, 09:00
- Licznik odwiedzin: 2 916 / 722 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Dziś mam dobry dzień, chyba aż kupię sobie ze szczęścia jakieś kolczyki. Po takim dniu jak wczoraj wszystko jest lepsze ;p
A tymczasem mini dawka mojej biżuterii:
Przepraszam was najmocniej za moje odrapane paznokcie ;p
A tymczasem mini dawka mojej biżuterii:
Przepraszam was najmocniej za moje odrapane paznokcie ;p
-
Panna...Nikt: Elegancko :)
-
♥ Elle Herz ♥♥: :D hehe kupuj :)
-
like a stone.: @Elle Herz ♥♥♥: nie muszę, to już kupione ;p
W swoim życiu nasłuchałam, naczytałam i naoglądałam się wielu dowodów na to, że człowiek paradoksalnie ma najmniej ludzkich odruchów pośród wszystkich zwierząt.
Nigdy jednak nie odczułam tego tak dotkliwie jak w nocy z czwartku na piątek.
Jechałam z chłopakiem samochodem z Wrocławia do Kołobrzegu. Późna noc, między pierwszą a drugą , byliśmy już kawałek za Poznaniem. Ruch nie był specjalnie natężony, co nie zmienia faktu że zarówno przed jak i za nami toczyło się parę aut. Po przeciwnej stronie też ich nie brakowało. Prosta droga, po prawej pola, po lewej pola. Nagle coś zobaczyłam, coś co od pierwszego ułamka sekundy nie przypominało ani potrąconej zwierzyny, ani fragmentu samochodu.
Na drodze leżał człowiek. Uwierzcie, taki widok może sprawić, że nie wiecie co robicie. Całe szczęście, że mój chłopak jest ratownikiem, a samochód jadący z przodu zawrócił i zatrzymał się , było nas więc łącznie sześć osób - inaczej bym spanikowała.
Nie będę bawiła się w pseudo dziennikarkę szukającą sensacji, więc nie opiszę tego co działo się potem - bo nie jest to potrzebne.
Pozwolę sobie na komentarz.
Tym człowiekiem była na oko sześćdziesięcioletnia kobieta z atakiem padaczki ( tak stwierdzili ratownicy) . Nikt nie zatrzymał się żeby jej pomóc. Nie próbujcie nawet mi wmawiać, że można było jej nie zauważyć - bo choć ciałem znajdowała się na pasie pobocza, to głowę miała na pasie ruchu, trzeba było ją więc ominąć. Nie ma żadnej możliwości, żeby pomylić ją z potrąconym zwierzakiem - o ile wiem, sarny czy dziki nie chodzą jeszcze w kolorowych kurtkach. Tłoczno na drodze nie było, ale pusto też nie - więc nie uznaję tłumaczenia, że ktoś mógł się bać. Wiecie, te sytuacje z podstawionymi ludźmi - Ty się zatrzymujesz a oni kradną Ci samochód.
Jak to się więc stało, że byliśmy pierwszymi ludźmi którzy się przy niej zatrzymali?! Dałabym sobie uciąć nie tylko rękę, ale wszystkie kończyny i głowę, że gdybyśmy się nie zatrzymali, to zostałaby rozjechana!
Ja nie wiem, może ja jestem po prostu jakaś dziwna, co? Może to normalka, że staruszki leżą na drodze w środku październikowej nocy w szczerym polu, jakieś 1-2 km od najbliżej wioski?! Zatrzymał się jakiś facet tirem, rzucił nam kamizelkę odblaskową i musiał jechać - zresztą dobrze bo już całkiem ruch blokował i hieny by się zeszły. Mówił coś o cb radiu i pijaku. A nawet gdyby to był pijany człowiek, to co?! Nie należy mu pomóc, tylko czekać aż ktoś zrobi z niego mielone?!
Nienawidzę nas ludzie.
Z całego serca nas nienawidzę.
Nigdy jednak nie odczułam tego tak dotkliwie jak w nocy z czwartku na piątek.
Jechałam z chłopakiem samochodem z Wrocławia do Kołobrzegu. Późna noc, między pierwszą a drugą , byliśmy już kawałek za Poznaniem. Ruch nie był specjalnie natężony, co nie zmienia faktu że zarówno przed jak i za nami toczyło się parę aut. Po przeciwnej stronie też ich nie brakowało. Prosta droga, po prawej pola, po lewej pola. Nagle coś zobaczyłam, coś co od pierwszego ułamka sekundy nie przypominało ani potrąconej zwierzyny, ani fragmentu samochodu.
Na drodze leżał człowiek. Uwierzcie, taki widok może sprawić, że nie wiecie co robicie. Całe szczęście, że mój chłopak jest ratownikiem, a samochód jadący z przodu zawrócił i zatrzymał się , było nas więc łącznie sześć osób - inaczej bym spanikowała.
Nie będę bawiła się w pseudo dziennikarkę szukającą sensacji, więc nie opiszę tego co działo się potem - bo nie jest to potrzebne.
Pozwolę sobie na komentarz.
Tym człowiekiem była na oko sześćdziesięcioletnia kobieta z atakiem padaczki ( tak stwierdzili ratownicy) . Nikt nie zatrzymał się żeby jej pomóc. Nie próbujcie nawet mi wmawiać, że można było jej nie zauważyć - bo choć ciałem znajdowała się na pasie pobocza, to głowę miała na pasie ruchu, trzeba było ją więc ominąć. Nie ma żadnej możliwości, żeby pomylić ją z potrąconym zwierzakiem - o ile wiem, sarny czy dziki nie chodzą jeszcze w kolorowych kurtkach. Tłoczno na drodze nie było, ale pusto też nie - więc nie uznaję tłumaczenia, że ktoś mógł się bać. Wiecie, te sytuacje z podstawionymi ludźmi - Ty się zatrzymujesz a oni kradną Ci samochód.
Jak to się więc stało, że byliśmy pierwszymi ludźmi którzy się przy niej zatrzymali?! Dałabym sobie uciąć nie tylko rękę, ale wszystkie kończyny i głowę, że gdybyśmy się nie zatrzymali, to zostałaby rozjechana!
Ja nie wiem, może ja jestem po prostu jakaś dziwna, co? Może to normalka, że staruszki leżą na drodze w środku październikowej nocy w szczerym polu, jakieś 1-2 km od najbliżej wioski?! Zatrzymał się jakiś facet tirem, rzucił nam kamizelkę odblaskową i musiał jechać - zresztą dobrze bo już całkiem ruch blokował i hieny by się zeszły. Mówił coś o cb radiu i pijaku. A nawet gdyby to był pijany człowiek, to co?! Nie należy mu pomóc, tylko czekać aż ktoś zrobi z niego mielone?!
Nienawidzę nas ludzie.
Z całego serca nas nienawidzę.
-
J.K.: ...Bo każdy ma "ważniejsze sprawy" niż zatrzymanie się przy potrzebującym pomocy człowieku o zwierzętach nie wspominając... Myslę,że dumne stwierdzenie zapalonych religijnie że nie jesteśmy zwierzętami...jest prawdą bo tylko człowiek jest zdolny do egoizmu.
Czuję się zobowiązana powiedzieć wam, że kończę już z prywatnymi wpisami na moim blogu, powracam do pierwotnej formy - którą uskuteczniałam jeszcze pod innym adresem. Komentarze, recenzje, stylizacje, cokolwiek byle nie własne życie. Mam z nim wystarczająco dużo bałaganu "w realu" choć tu chce móc od niego odpocząć. Jakby jednak coś mnie natchnęło to wrzucę czasem jakiś wpis tylko dla znajomych licząc na słowo otuchy.
Dzięki za wsparcie w ostatnich miesiącach
ps
ktoś wie, jak usunąć wszystkie wpisy jednocześnie?
Dzięki za wsparcie w ostatnich miesiącach

ps
ktoś wie, jak usunąć wszystkie wpisy jednocześnie?
-
MONSTER | BOY: :*
-
rootes: nie wiem :(
-
♥ Elle Herz ♥♥: nie wiem w sumie każdy po 1
Z tego całego szczęścia zapomniałam wam powiedzieć, że jestem świeżo upieczoną CIOCIĄ 
Tak więc Królewna Oliwia jest już od 22h wśród nas
A ciocia nadal jej nie widziała. Niestety, mam zbyt daleko żeby fatygować całą ekipę na pięć minut, (ja bym się ruszyła ale niestety nie mam prawka) zresztą pracuję i nie mam jak.
1 lub 2 września może pojadę. Mam nadzieję.
Muszę chyba ciężarówką jakąś pojechać, bo wypadałoby zabrać to wszystko co dla mojej Królewny kupiłam.
Dla wyjaśnienia, Oliwia to córka mojej przyjaciółki.
Aaaaaaaaaa
Nie mogę się jej doczekać

Tak więc Królewna Oliwia jest już od 22h wśród nas

A ciocia nadal jej nie widziała. Niestety, mam zbyt daleko żeby fatygować całą ekipę na pięć minut, (ja bym się ruszyła ale niestety nie mam prawka) zresztą pracuję i nie mam jak.
1 lub 2 września może pojadę. Mam nadzieję.
Muszę chyba ciężarówką jakąś pojechać, bo wypadałoby zabrać to wszystko co dla mojej Królewny kupiłam.
Dla wyjaśnienia, Oliwia to córka mojej przyjaciółki.
Aaaaaaaaaa

Nie mogę się jej doczekać
-
♥ Elle Herz ♥♥: :) fajnie
-
TakiMałyLudź: ucaluj i zycz duuuzo zrdowia;)
-
MONSTER | BOY: :P
takich, którzy nie potrafią sobie poradzić w życiu.
Nienawidzę ludzi korzystających z zasiłków dla bezrobotnych, nienawidzę żebraków. Nienawidzę biednych i żyjących na łasce innych.
Niezaradność życiowa to zwykłe lenistwo.
Powiedzcie mi, dlaczego ja, lat 19, bez wykształcenia jeszcze, mogę odkąd skończyłam 18 lat sama na siebie zarabiać i jeszcze mieć oszczędności?!
A takie biedne smutne małżeństwo, wychudzony pan, tłusta pani w telewizji będą się żalić, że oni mają pięcioro dzieci do wykarmienia a państwo nie chce im pomóc.
Państwo jak im da, to przepraszam bardzo, ale MÓJ podatek wyciągnięty z MOJEJ ciężkiej pracy!
Powtórzę jeszcze raz, mam 19 lat, sporo kasy na koncie, nie oszczędzam sobie na rozrywce, na ubraniach czy kosmetykach i sama się utrzymuję, płacę za swoje jedzenie, w zeszłym roku jeszcze za podręczniki, jak muszę wyjechać żeby pracować to za mieszkanie też płacę sobie sama.
Jedyne co dostaję od rodziców to dach nad głową no i fakt, że jak akurat mieszkam w domu to rachunków nie płacę. Ale rzadko mieszkam w domu.
Ach, owszem, dwa miesiące temu dostałam od nich laptopa, więc nie musiałam na to pieniędzy wydać, ale to był mój spóźniony prezent na osiemnastkę. Po prostu wspólnie ustaliliśmy że nie potrzebowałam go rok temu tak pilnie.
Więc odpowiedzcie mi, dlaczego ja mogę, a inni nie?
Ktoś mi kiedyś powiedział, że Ci biedni ludzie nie mają wykształcenia, bo im na to nikt nie dał, a ja mam bogatych rodziców, którzy mi dali na szkoły, kursy.
Gówno prawda!
Wszystko, wszystko, wszystko opłaciłam sama! Zawsze gdzieś pracowałam, albo coś sprzedawałam, oszczędzałam kiedyś....i mam! a oni biedni nie potrafią i ja będę na nich swój podatek oddawać?!
Nienawidzę słabych ludzi. Nienawidzę.
Nienawidzę ludzi korzystających z zasiłków dla bezrobotnych, nienawidzę żebraków. Nienawidzę biednych i żyjących na łasce innych.
Niezaradność życiowa to zwykłe lenistwo.
Powiedzcie mi, dlaczego ja, lat 19, bez wykształcenia jeszcze, mogę odkąd skończyłam 18 lat sama na siebie zarabiać i jeszcze mieć oszczędności?!
A takie biedne smutne małżeństwo, wychudzony pan, tłusta pani w telewizji będą się żalić, że oni mają pięcioro dzieci do wykarmienia a państwo nie chce im pomóc.
Państwo jak im da, to przepraszam bardzo, ale MÓJ podatek wyciągnięty z MOJEJ ciężkiej pracy!
Powtórzę jeszcze raz, mam 19 lat, sporo kasy na koncie, nie oszczędzam sobie na rozrywce, na ubraniach czy kosmetykach i sama się utrzymuję, płacę za swoje jedzenie, w zeszłym roku jeszcze za podręczniki, jak muszę wyjechać żeby pracować to za mieszkanie też płacę sobie sama.
Jedyne co dostaję od rodziców to dach nad głową no i fakt, że jak akurat mieszkam w domu to rachunków nie płacę. Ale rzadko mieszkam w domu.
Ach, owszem, dwa miesiące temu dostałam od nich laptopa, więc nie musiałam na to pieniędzy wydać, ale to był mój spóźniony prezent na osiemnastkę. Po prostu wspólnie ustaliliśmy że nie potrzebowałam go rok temu tak pilnie.
Więc odpowiedzcie mi, dlaczego ja mogę, a inni nie?
Ktoś mi kiedyś powiedział, że Ci biedni ludzie nie mają wykształcenia, bo im na to nikt nie dał, a ja mam bogatych rodziców, którzy mi dali na szkoły, kursy.
Gówno prawda!
Wszystko, wszystko, wszystko opłaciłam sama! Zawsze gdzieś pracowałam, albo coś sprzedawałam, oszczędzałam kiedyś....i mam! a oni biedni nie potrafią i ja będę na nich swój podatek oddawać?!
Nienawidzę słabych ludzi. Nienawidzę.
-
Oracle: Gdzie ty pracujesz,że tyle masz kasy? No fakt,żeby się chociaż starali,a nie,niektórzy wiedzą,ze dostaną od państwa i nie idą nawet pracy szukać.
-
Panna...Nikt: Dobrze gadasz! Jestem tego samego zdania, tzreba zarabiać na siebie i trzeba oszczędzać a nie żalić się i wyciągać od państwa jak najwięcej kasy. Też nie jestem zwolenniczką państwa opiekuńczego, socjalonego, bo to produkuje nadmiar ludzi leniwych, którym się nie chce, bo łatwiej wysępić niż zarobić. Poza tym im więcej jest różnego rodzaju rentek, zasiłków, pomocy, tym więcej jest naciągaczy, którzy równie dobrze mogliby ruszyć dupsko do pracy.
-
like a stone.: jakim my bylibyśmy zadbanym, bogatym krajem gdyby nie te wszystkie pieniądze wyrzucone w błoto! pięści same się zaciskają jak widzę tych wszystkich naciągaczy, którzy prosto z budynku opieki społecznej gnają po nalewkę do monopolowego!
Wkurza mnie to, że każdego dnia pracy przychodzi do mnie stado meneli, którzy całe życie się obijają, zero wykształcenia, zero własnego wkładu w świat - rozchichotani jakby kurwa mieli z czego się śmiać, beztroscy jak jakieś niemowlaki co najmniej - i stać ich codziennie na piwko, na winko, wódeczkę....przesiedzą cały dzień na osiedlowej ławce i tak im dzień mija - owszem, nieciekawie, ale im najwyraźniej odpowiada.
Albo takie młode małżeństwo jest, pajace cholerne, spacerki sobie urządzają do sklepu, lizaczki, lodziki, chipsiki, kiełbaski codziennie na grilla, tu gazetka, tam krzyżóweczki, zabawki dla dzieci - żyć nie umierać, problem tylko że oboje trwale bezrobotni - na zasiłkach i na dzieciaki dostają.
a ja, kurwa mać, lat dziewiętnaście, przychodzę o 23 z pracy, na 5:30 mam następnego dnia, bo oczywiście lepszego grafiku ułożyć nie można, i podaje tym śmierdzącym lumpom winiacze za 5,59, pajacom "kiełbaski luxusowe" na grilla i słucham jak to dzisiaj ciepło i gdzie oni nie pojadą.
Odkąd 12 lat skończyłam na pieprzone truskawki, jagody i grzyby rok w rok chodziłam, potem jak już mogłam w hotelu pracowałam po 12h, nie ważne dniówka czy nocka, teraz w tym jebanym sklepie całe dnie siedzę i jakoś nie mogę sobie na takie beztroskie życie pozwolić!
A czemu? Bo zamiast mi, młodemu człowiekowi na dobry start dać pieniądze, a potem jako studenta wspomagać lepiej dać takim darmozjadom żałosnym którzy tylko tlen marnują!
-.-
Albo takie młode małżeństwo jest, pajace cholerne, spacerki sobie urządzają do sklepu, lizaczki, lodziki, chipsiki, kiełbaski codziennie na grilla, tu gazetka, tam krzyżóweczki, zabawki dla dzieci - żyć nie umierać, problem tylko że oboje trwale bezrobotni - na zasiłkach i na dzieciaki dostają.
a ja, kurwa mać, lat dziewiętnaście, przychodzę o 23 z pracy, na 5:30 mam następnego dnia, bo oczywiście lepszego grafiku ułożyć nie można, i podaje tym śmierdzącym lumpom winiacze za 5,59, pajacom "kiełbaski luxusowe" na grilla i słucham jak to dzisiaj ciepło i gdzie oni nie pojadą.
Odkąd 12 lat skończyłam na pieprzone truskawki, jagody i grzyby rok w rok chodziłam, potem jak już mogłam w hotelu pracowałam po 12h, nie ważne dniówka czy nocka, teraz w tym jebanym sklepie całe dnie siedzę i jakoś nie mogę sobie na takie beztroskie życie pozwolić!
A czemu? Bo zamiast mi, młodemu człowiekowi na dobry start dać pieniądze, a potem jako studenta wspomagać lepiej dać takim darmozjadom żałosnym którzy tylko tlen marnują!
-.-
-
lubielizaczki: ojj duzo w tym racji, co napisalas.. najprosciej tak..
-
J.K.: Niektórym przydałby się przysłowiowy "kopniak".
Głupia rozmowa, o codziennych sprawach, na gg.
Chyba nie powinnam tego zapamiętywać na całe życie, prawda?
A jednak.
Zdążyłeś mi powiedzieć, że awansowałeś i że strasznie się z tego cieszysz, bo wreszcie cokolwiek więcej zarobisz. Zmartwiłam się jednak, że będziesz musiał jeszcze dłużej pracować, co było niemal niewykonalne. Ty byłeś twardy. Już nic więcej nie napisałeś, nie czekałam nawet na odpowiedź - przecież wiedziałam - zawsze w biegu.
Dwa dni przede mną ukrywali, że tym razem się nie spieszyłeś nigdzie, nawet nie odszedłeś od komputera.
M. ja nadal nie mogę w to uwierzyć, ale Ty zmarłeś przed tym pieprzonym komputerem.
Zabiła Cię ta praca. Cholerna, wyniszczająca praca.
Twój organizm nie wytrzymał, byłeś wykończony, zrujnowany.
Kładłeś się spać o 1:00 w nocy, wstawałeś o 4:00.
Nie chodziłeś na całonocne imprezy, właściwie na żadne nie chodziłeś, nie piłeś, nawet palić Cię już prawie oduczyłam, żeby Cię nie zabiły te cholerne fajki.
Zabiła Cię praca. Cholerna praca za grosze.
Miałeś 24 lata.
Minęły już niemal dwa kolejne, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że Ciebie nie ma.
Chyba nie powinnam tego zapamiętywać na całe życie, prawda?
A jednak.
Zdążyłeś mi powiedzieć, że awansowałeś i że strasznie się z tego cieszysz, bo wreszcie cokolwiek więcej zarobisz. Zmartwiłam się jednak, że będziesz musiał jeszcze dłużej pracować, co było niemal niewykonalne. Ty byłeś twardy. Już nic więcej nie napisałeś, nie czekałam nawet na odpowiedź - przecież wiedziałam - zawsze w biegu.
Dwa dni przede mną ukrywali, że tym razem się nie spieszyłeś nigdzie, nawet nie odszedłeś od komputera.
M. ja nadal nie mogę w to uwierzyć, ale Ty zmarłeś przed tym pieprzonym komputerem.
Zabiła Cię ta praca. Cholerna, wyniszczająca praca.
Twój organizm nie wytrzymał, byłeś wykończony, zrujnowany.
Kładłeś się spać o 1:00 w nocy, wstawałeś o 4:00.
Nie chodziłeś na całonocne imprezy, właściwie na żadne nie chodziłeś, nie piłeś, nawet palić Cię już prawie oduczyłam, żeby Cię nie zabiły te cholerne fajki.
Zabiła Cię praca. Cholerna praca za grosze.
Miałeś 24 lata.
Minęły już niemal dwa kolejne, a ja nadal nie mogę uwierzyć, że Ciebie nie ma.
-
MONSTER | BOY: :)
-
Lidia21: Uuu no rzeczywiście nietypowa sytuacja ;)
-
Queen Bitch: Smutna historia:(
Stanął przed drzwiami domu oświetlonego jedynie przez księżyc.
O tej porze nawet uliczne lampy były wyłączone.
Trzymał różę w jednej ręce. Wiotka, nie miała w sobie nic z właściwej sobie gracji.
Ogarnięty szacunkiem do jej piękna ujął ją w obie dłonie aby ukryć nieco jej stan przed samym sobą.
Ostatni raz na nią spojrzał.
Jeszcze tego wieczoru była Różą, Różyczką. Promieniała, pachniała, śmiała się. Chciała jednak zerwać kontakt. Powiedziała, że kocha swojego chłopaka, że nie chce go już więcej zdradzać.
Nie mógł pozwolić na to by inny mężczyzna dostał to wszystko co w niej najpiękniejsze na własność.
Jednym ruchem zabrał jej więc wszystko.
Błysk w oku, cudowny uśmiech i całe człowieczeństwo.
Stała się tylko różą.
Martwym ciałem, przedmiotem, czymś.
Taką różę mógł oddać drugiemu mężczyźnie.
W bezwładnej kukle nie rozpoznawał swojej kochanki.
Schylił się i ułożył Różę na wycieraczce. Krwista czerwień mieniła się w słabym świetle.
Oddał różę swojemu rywalowi i odszedł wolnym krokiem. Nie spieszył się.
Wiedział, że znajdą go zaraz po odkryciu ciała.
Bez Róży mógł żyć gdziekolwiek.
O tej porze nawet uliczne lampy były wyłączone.
Trzymał różę w jednej ręce. Wiotka, nie miała w sobie nic z właściwej sobie gracji.
Ogarnięty szacunkiem do jej piękna ujął ją w obie dłonie aby ukryć nieco jej stan przed samym sobą.
Ostatni raz na nią spojrzał.
Jeszcze tego wieczoru była Różą, Różyczką. Promieniała, pachniała, śmiała się. Chciała jednak zerwać kontakt. Powiedziała, że kocha swojego chłopaka, że nie chce go już więcej zdradzać.
Nie mógł pozwolić na to by inny mężczyzna dostał to wszystko co w niej najpiękniejsze na własność.
Jednym ruchem zabrał jej więc wszystko.
Błysk w oku, cudowny uśmiech i całe człowieczeństwo.
Stała się tylko różą.
Martwym ciałem, przedmiotem, czymś.
Taką różę mógł oddać drugiemu mężczyźnie.
W bezwładnej kukle nie rozpoznawał swojej kochanki.
Schylił się i ułożył Różę na wycieraczce. Krwista czerwień mieniła się w słabym świetle.
Oddał różę swojemu rywalowi i odszedł wolnym krokiem. Nie spieszył się.
Wiedział, że znajdą go zaraz po odkryciu ciała.
Bez Róży mógł żyć gdziekolwiek.
-
Lidia21: Ty piszesz? Głębokie, masz talent :)
-
Moralne Salto: Piękne... Widać, że to nie tylko puste słowa. Masz talent :)
-
like a stone.: aż mnie zawstydziły te Wasze komentarze :) dziękuję bardzo, jest mi naprawdę miło czytać takie słowa.
Już mnie w Twoim świecie nie ma,
nie patrz na mnie tak!
tak, jak gdybym była winna
że Ci jest mnie brak...
Nawet nie wiesz ja ja pragnę
dotknąć ziemi znów,
ziemi której nigdzie nie ma
w kraju wiecznych snów.
Gdy pochylasz się nad ciałem
spływa gorzka łza,
Ty wciąż płaczesz ja zaś milczę,
to zbyt długo trwa.
Przeciw sobie, wbrew uczuciom,
szepnę słowa nieme,
abyś zaczął żyć od nowa,
- jestem już wspomnieniem...
(jeden z nielicznych z rymami)
nie patrz na mnie tak!
tak, jak gdybym była winna
że Ci jest mnie brak...
Nawet nie wiesz ja ja pragnę
dotknąć ziemi znów,
ziemi której nigdzie nie ma
w kraju wiecznych snów.
Gdy pochylasz się nad ciałem
spływa gorzka łza,
Ty wciąż płaczesz ja zaś milczę,
to zbyt długo trwa.
Przeciw sobie, wbrew uczuciom,
szepnę słowa nieme,
abyś zaczął żyć od nowa,
- jestem już wspomnieniem...
(jeden z nielicznych z rymami)
-
czarna-owca.!: Ładne.
-
like a stone.: ja za nim nie przepadam ;p
-
Olicha: Nie masz za co dziękować. Nie potrafię pomóc sobie, więc staram się pomagać innym. :*



-
rootes:
-
♥ Elle Herz ♥♥:
Pokaż wszystkie (2) ›